Jan Skotnicki, reżyser spektaklu ,Mały Książę” nie zdecydował jeszcze, który z pięciu chłopców zagra w jutrzejszym, premierowym przedstawieniu.
Sami chłopcy, którzy w kolejnych przedstawieniach na zmianę będą się wcielali w rolę tytułowego bohatera, zdają sobie sprawę z tego, że podczas premiery wystąpi tylko jeden z nich. Wiedzą jednak, że prędzej czy później każdy będzie miał swoją szansę.
- Był nawet taki pomysł, żeby podczas premiery wystąpili wszyscy chłopcy, ale oni sami doszli do wniosku, że byłoby to ze szkodą dla spektaklu – wyznaje reżyser. – Jestem pełen podziwu dla ich dojrzałości, że zachowali się lepiej, niż zawodowi aktorzy.
Z dziećmi Jan Skotnicki pracował już przy realizacji spektakli telewizyjnych, ale teraz po raz pierwszy przygotowuje z nimi sztukę dla żywego teatru.
- To zasadnicza różnica – mówi. – Tutaj chłopcy kilkakrotnie będą musieli zagrać to samo. Najważniejsze jest jednak to, żeby nie zniszczyć w nich spontaniczności, by nie próbowali być aktorami.
Wybrani w castingu odtwórcy roli tytułowego bohatera twierdzą, iż są już gotowi do tego, by wystąpić na scenie.
- Zawsze marzyłem o tym, by zostać aktorem – wyznaje Łukasz Belke. – Dziś trochę się nim już czuję, bo nie każdemu chłopcu w moim wieku dane jest zagrać w prawdziwym teatrze.
Dla Wojtka Borkowskiego udział w spektaklu jest próbą sprawdzenia siebie w roli aktora, a także okazją do przeżycia niezwykłej przygody.
- Samo nauczenie się tekstu nie było trudne, a do wielokrotnego powtarzania tych samych scen można się przyzwyczaić – mówi Wojtek.
Krystian Marynowski przyznaje, że chciałby zagrać w premierowym przedstawieniu, ale jeśli reżyser wybierze któregoś z jego kolegów, nie będzie zbytnio rozpaczał.
Dwaj pozostali odtwórcy roli ,Małego Księcia” w elbląskim spektaklu, to Konrad Skorupski i Michał Bajczyk.
Jutrzejsza premiera rozpocznie się o godz. 18 na Małej Scenie Teatru Dramatycznego.
Autor artykułu: Jarosław Grabarczyk