Wśród polityków z naszego regionu są tacy, którzy w wigilijny wieczór zaproszą do stołu każdego, nawet opozycyjnego polityka. Innym okazanie miłosierdzia sprawia pewien problem.
Jerzy Müller, poseł koalicji rządzącej wywodzący się z Unii Pracy, bardzo chętnie przy wigilijnym stole porozmawiałby z Lechem Kaczyńskim z Prawa i Sprawiedliwości oraz Zytą Gilowską z Platformy Obywatelskij.
- Chętnie dowiedziałbym się, czy ci państwo oprócz elokwentnej krytyki, którą nas raczą, mają do zaoferowania rozsądne sposoby wybrnięcia z czarnej dziury budżetowej, bo dotychczas nie udało im się tego pokazać – wyjaśnia Jerzy Müller.
- Jeśli idzie o Samoobronę, wybór byłby trudny. Jej przedstawiciele przyćmieni światłem gwiazdy, jaką jest Andrzej Lepper, nie pozwolili się jeszcze poznać. Ale wydaje mi się, że jeśli idzie o Samoobronę, to tylko kwestia czasu, kiedy pokażą się tam osoby interesujące i być może godne zaufania. Z całą pewności zaś nie chciałbym przy swoim stole widzieć nikogo z Ligi Polskich Rodzin. Ich obecność wywołałaby u mnie zanik apetytu przy wigilijnym stole.
Witold Gintowt-Dziewałtowski, poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej do wigilijnego stołu zaprosiłby prawie każdego z opozycyjnych polityków.
- Jedną z nielicznych osób, której nie chciałbym widzieć przy stole, jest Antoni Macierewicz – mówi Witold Gintowt-Dziewałtowski. – Ale akurat ten pan po prostu robi wszystko, aby go przypadkiem nikt nie polubił. Przeciwników ma we wszystkich ugrupowaniach. Jeśli chodzi o prawą stronę naszej sceny politycznej, jest tam kilkoro bardzo interesujących ludzi. Chętnie zaprosiłbym do stołu np. Tadeusza Cymańskiego i Ludwika Dorna.
Stanisław Żelichowski. minister ochrony środowiska z Polskiego Stronnictwa Ludowego, przy wigilijnym stole ugościłby chętnie wszystkich polityków, niezależnie od ich poglądów.
- Każdego innego dnia w roku możemy się nie zgadzać, ale święta to czas przebaczenia i zrozumienia – mówi Stanisław Żelichowski. – Szczególnie w wigilijny wieczór należy okazać miłosierdzie bliźnim. Wtedy do stołu zaprasza się każdego zbłąkanego wędrowca.
Takiego samego zdania jest Stefan Rembelski, przewodniczący powiatowej RS AWS w Elblągu.
- Z przeciwnikami politycznymi mogę się spierać w kwestiach merytorycznych, ale każdego z nich szanuję i dlatego ich widok przy wigilijnym stole nie wprawiłby mnie w złość- twierdzi Stefan Rembelski.
Ostrożniej do zagadnienia wspólnej wigilii z oponentami podchodzi Mirosław Kozłowski, przewodniczący elbląskiego regionu Solidarności.
- Potrafię rozmawiać zarówno z ludźmi porządnymi, jak i wrednymi, jeśli tylko jest jakaś szansa na osiągnięcie porozumienia – mówi Mirosław Kozłowski. – Ale wspólne spotkanie przy wigilijnym stole to inna sprawa. Z pewnością nikogo bym nie wyrzycił, gdyby usiadł ze mną przy wigilii. Ale osoby, które postępują w stosunku do mnie paskudnie, powinny się dobrze zastanowić, zanim do tego stołu usiądą. Powinny się wstydzić, że mnie atakują.
Znacznie bardziej pokojowe nastroje wigilijny wieczór wywołuje u Andrzeja Kempińskiego, przewodniczącego Rady Miejskiej w Elblągu.
- Właśnie do wigilijnego stołu zaprosiłbym najzagorzalszych przeciwników politycznych – twierdzi Andrzej Kempiński. – Taka jest magia tego wieczoru, że każdy, kto się pojawi, niezależnie od swoich poglądów jest człowiekiem, obok którego nie można przejść obojętnie.
Podobnie postąpiłby Sławomir Jezierski, starosta elbląski.
- Wigilia nie jest jakimś tam dniem w roku – mówi Sławomir Jezierski. – Dlatego 24 grudnia na kolację zaprosiłbym każdego, gdyby tylko trafił do mojego domu. Byłby to zarówno oponent polityczny, jak i zwykły wędrowiec.
Również Andrzej Skurzyński, burmistrz Braniewa z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, nie miałby problemów z doborem składu przy wigilijnym stole.
- Bywają między nami konflikty natury politycznej i konflikty o podłożu zwyczajnie ludzkim, ale nigdy nie było tak, aby ktoś z nas nie przełamał się opłatkim ze swoim przeciwnikiem – twierdzi Andrzej Skurzyński. – Ze swoimi przeciwnikami politycznymi widywałem się zresztą na okolicznościowych wigiliach. Mimo wszelkich różnic życzyliśmy sobie szczęścia i zdrowia przy opłatku.
Nie inaczej do wigilijnej kolacji podchodzi Henryk Mroziński, wójt gminy Braniewo z Polskiego Stronnictwa Ludowego.
- Na ostatnim spotkaniu opłatkowym w wojsku znaleźli się zarówno moi sojusznicy, jak i przeciwnicy polityczni, czy też osoby, które nie lubią mnie z innych względów – mówi Henryk Mroziński. – Nie na tyle jednak, żebyśmy mieli się omijać podczas składania życzeń i dzielenia opłatkiem. Tak samo podszedłbym do tych ludzi, gdyby znaleźli się razem ze mną przy stole 24 grudnia.
Autor artykułu: Agata Załuska