Okna z usterkami i dodatkowy wydatek – to efekt zakupów, jakich Anna Hittermann dokonała w jednej z elbląskich firm.
- Wymieniałam okna w mieszkaniu – opowiada Anna Hittermann. – Wszystko było przygotowane. Stare okna wyjęto, przywieziono nowe. Po wyjściu dostawcy zauważyłam, że są uszkodzone. Od razu zgłosiłam to w sklepie, w którym dokonałam zakupu. Sprzedawca zapewnił mnie, że okna zostaną wymienione jeszcze tego samego dnia.
Zbliżał się wieczór i nadal nikt się nie zjawiał.
- Zdecydowałam się na dokupienie okna w innym sklepie – mówi elblążanka. – Nie mogłam pozostawić domu na noc z dziurami w ścianach.
Następnego dnia, kiedy Anna Hittermann ponownie zadzwoniła do tego sklepu dowiedziała się, że okna jednak nie zostaną jej wymienione. Nie ma również szans na natychmiastowe odzyskanie pieniędzy. Musi złożyć reklamację i czekać na jej rozpatrzenie. Trwa to z reguły dwa tygodnie.
- Annie Hittermann przysługuje prawo do reklamacji wadliwego towaru – mówi Emil Misiak, kierownik sklepu. – Do czasu rozpatrzenia reklamacji nie możemy zwrócić jej pieniędzy, ani wymienić wadliwego towaru. Nie mamy przecież pewności, że jego uszkodzenia powstały przed sprzedażą.
- Gdyby nie stać mnie było na kupno innych okien, musiałabym czekać z dziurami w ścianach 2 tygodnie – mówi Anna Hittermann. – Dziwi mnie, że w czasach tak dużej konkurencji sprzedawcy w taki sposób traktują klientów.
Hanna Hanusik, miejski rzecznik konsumenta:
Tego typu sytuacje regulują odpowiednie przepisy, których powinny trzymać się obie strony. Klient ma prawo zgłosić reklamację w ciągu 30 dni, od otrzymania zakupionego towaru. Pani Hittermann twierdzi, że sprzedawca obiecał wymianę towaru jeszcze tego samego dnia. To umowa usta, która go również obowiązuje. W tym przypadku trudno jest jednak udowodnić, że taka rozmowa w ogóle miała miejsce.
Autor artykułu: Natasza Jatczyńska