Już wkrótce, po trzech latach przerwy, elblążanie będą mogli korzystać ze sztucznego lodowiska przy ul. Karowej. Jutro ma się zakończyć jego odbiór techniczny.
We wtorek w nocy wylano pierwszą warstwę wody, wczoraj powierzchnię przyszłego lodowiska nadal polewano wodą kolejną.
- Lód trzyma – mówi Henryk Swisłocki, kierownik Klubu Sportowego Orzeł.
Dotychczas modernizacja lodowiska kosztowała 3,5 mln. złotych. Wszystkie pieniądze na remont pochodziły z miejskiej kasy. Wymienione zostały agregatory do zamrażania wody i tafla, która teraz ma wymiary 30×60 m.
Oddanie lodowiska do użytku nie oznacza jednak zakończenia prac w obiekcie przy ul. Karowej. Władze miasta chcą jeszcze powstawić halę, w której będzie m.in. trybuna dla 600 osób.
- Mamy obiecane pieniądze z Warszawy. W przyszłym roku zamierzamy finalizować rozmowy na ten temat – mówi Andrzej Budzelewski, zastępca naczelnika Wydziału Kultury i Sportu Urzędu Miasta.
Mieszkańcy Elbląga nie mogą się już doczekać oddania do użytku lodowiska.
- Przez trzy lata strasznie się stęskniłem za ślizganiem na łyżwach – mówi 26-letni Marcin.
Nie wiadomo jeszcze ile będzie kosztował bilet wstępu na lodowisko.
Łyżwiarska historia
Elbląg w powojennej historii Polski należał do potęg łyżwiarskich. Najbardziej spektakularny sukces w historii elbląskiego łyżwiarstwa odniosły na igrzyskach olimpijskich w Squav Vallay w 1960 r Elwira Seroczyńska i Helena Pilejczyk, trenowane przez pochodzącego również z naszego miasta Kazimierza Kalbarczyka. W wyścigu na dystansie 1500 m Seroczyńska zdobyła srebrny medal, a Pilejczyk – brązowy.
Autor artykułu: Arkadiusz Kolpert