Część mieszkańców Gronowa Górnego z nadzieją patrzy w stronę Elbląga; uważają, że w granicach miasta żyłoby się im znacznie lepiej.
Pierwszy sygnał był anonimowy. ,Pewna grupa osób z Gronowa Górnego zwraca się do władz Elbląga o przeprowadzenie referendum celem włączenia oficjalnie tej dzielnicy Elbląga do Elbląga” – przeczytaliśmy w piśmie przesłanym do redakcji.
- Może to żart? – zastanawiał się Artur Zieliński, rzecznik prasowy prezydenta Elbląga. – Nie będziemy się na ten temat wypowiadać. To wewnętrzna sprawa gminy. Żadne oficjalne sygnały do nas nie dotarły.
Po kilku dniach jeden z autorów anonimu się ujawnił.
- Nie chcemy podawać swoich nazwisk do publicznej wiadomości, żeby nie nazwano nas rozrabiakami – podkreślił jednak.
Nasz Czytelnik przypomniał, że przed 15 laty władze Elbląga zabiegały o przyłączenie Gronowa do miasta.
- Wówczas niemal sam sołtys zadecydował za wszystkich mieszkańców, mówiąc, że nie chcą przyłączenia do Elbląga. Dlatego teraz wnosimy o przeprowadzenie rzeczywistego referendum. Nonsensem jest, że Gronowo, bezpośrednio przyległe do miasta należy do gminy wiejskiej, podczas gdy odległe o kilkanaście kilometrów od centrum Elbląga dawne wsie: Krasny Las, Próchnik, czy Dąbrowa od dawna są już w jego granicach.
Radna Krystyna Maślińska nie ukrywa, że chciałaby zostać elblążanką.
- Nie tylko ja – podkreśla radna. – Nic nie wiem o piśmie do redakcji, ale potwierdzam, że we wsi od dawna mówi się o korzyściach z ewentualnego przyłączenia do Elbląga: tańszej wodzie, czy lepszej komunikacji.
Jan Puzio, zastępca wójta przyznaje, że cena wody może być zarzewiem niezadowolenia.
- Jako zarząd wnosiliśmy na ostatniej sesji o podwyżkę ceny z 2,20 zł za m sześc. wody do 2,40 zł. Ale radni odrzucili nasz wniosek – mówi Jan Puzio.
Zastępca wójta nie ukrywa, że gmina bez Gronowa Górnego nie miałaby racji bytu jako jednostka administracyjna.
- To nasze ,oczko w głowie” – podkreśla. – Niższe niż w mieście podatki ściągają do wsi inwestorów, a to oznacza dochody dla gminy.
- Szkoda tylko, że mieszkańcy Gronowa tego nie odczuwają – mówi Krystyna Maślińska.
Autor artykułu: Grażyna Gosk