Niektórzy mieszkańcy przygranicznego Młynowa uważają, że właśnie tej miejscowości należy się tytuł Bocianiej Wioski, który od lat dumnie dzierży Żywkowo. Ich zdaniem, co roku opuszcza Młynowo ponad 150 starych boćków i bocianiej młodzieży.
Młynowo leży w gminie Lelkowo, najdalej na północ wysuniętym skrawku Warmii. Kilometr za wsią jest już granica z Rosją. Część ziemi to nieużytki, z oczkami stawów i podmokłego terenu. Sprzyja to osiedlaniu się bocianich rodzin, które znajdują tutaj sporo pożywienia. Tyle tu boćków, że w czasie żerowania okoliczne łąki wyglądają, jakby pokrył je śnieg.
Po wiosce oprowadza nas Zbigniew Ordyniak, który kupił tutaj niedawno dom. Był kiedyś w Żywkowie, porównał ilość bocianów i wpadł na pomysł, żeby również w Młynowie gościć chętnych do podglądania ich życia.
Sam szykuje dla turystów kilka pokojów gościnnych. Aby stworzyć gospodarstwo agroturystyczne z bocianami w tle, chce wziąć kredyt.
- Postawi się dla ludzi drewnianą platformę, niech sobie nasze bociany oglądają. To miłe i zaradne ptaki – mówi żona pana Zbigniewa, Mirosława.
Czy można obliczyć ilość bocianów w Młynowie? Ordyniakowie twierdzą, że owszem. We wsi i okolicach jest co najmniej 50 gniazd. Licząc, iż w każdym gnieździe rodzi się co najmniej jedno młode, bocianów w Młynowie może być 150 albo i więcej. A dochodzą do tego dwie pary bocianów czarnych na skraju lasu. Te z kolei bardzo trudno podejrzeć.
Spacerujemy po Młynowie. Niemal na każdym budynku mieszkalnym i gospodarczym piętrzą się bocianie gniazda. Te popularne w naszym regionie ptaki budują swoje mieszkania również na drzewach i słupach. W kilku przypadkach gniazda na słupach podparli specjalnymi platformami elektrycy. Zapobiega to zetknięciu się ptaków z przewodami.
- U Staranowicza jest pięć gniazd, u Gnesa pięć. W tym miejscu było jeszcze jedno, ale je wichura zmiotła. Tu była stodoła z gniazdem, ale się spaliła – pokazują mieszkańcy Młynowa, wspominając ptasie nieszczęścia.
Z bocianami przydarzają się różne historie, o których opowiadają nam miejscowi. A to komin pod ciężarem gniazda się zawalił i bocianie jajka ktoś znalazł w piwnicy, a to bociek komuś pieluchy z płotu porwał i w gnieździe ułożył. Są i tacy we wsi, którzy hodowali młode ptaki, które wypadły z gniazd. Teraz kolejne młode szykują się do pierwszych lotów.
Wójt gminy Lelkowo Stanisław Popiel nie ma nic przeciwko temu, żeby Młynowo zdetronizowało Żywkowo. Pomoże nawet tej wsi w promocji.
- Nasza gmina jest biedna, liczy się każdy pomysł na życie. Nawet jeżeli w Młynowie jest mniej bocianów niż w Żywkowie, to nic nie szkodzi. Przyjmiemy wtedy, że jest ich najwięcej na Warmii – uśmiecha się wójt.
A co na to Żywkowo w gminie Górowo Iławeckie, nazywane Bocianią Wioską? Opiekę merytoryczną sprawuje nad boćkami Północno-Podlaskie Towarzystwo Ochrony Ptaków i Pro Natura z Krakowa. One liczą ptaki.
Na co dzień rzecznikami” bocianów w Żywkowie jest małżeństwo Władysław i Anna Andrejew. Mówią z dumą, że tylko w tym roku urodziło się w gniazdach zbudowanych w ich obejściu 30 młodych. Łącznie mieszka tutaj około 70 sztuk ptaków. A w całej wiosce ze 160!
Żywkowo znalazło się w Internecie, do Żywkowa ciągną autokary pełne turystów. Kto ma głowę do interesów, sprzedaje pamiątki z bocianami.
- Próbowałem wejść na ten rynek – wzdycha Zdzisław Grunwald, twórca drewnianych bocianów z Zełwąg koło Mikołajek. – Wolą swoich!
Od czasu do czasu w Żywkowie sensacja. W roku ubiegłym cały świat przyrodniczy było oburzony, kiedy filmowcy kręcący tutaj dokument o życiu ptaków, unosili się nad gniazdami na lotni, wypłaszając niektóre.
Życie bocianów możemy obserwować u Andrejewów z wysokiej platformy, poznać z folderu. W domu gospodarze mają księgę pamięci, w której umieszczają publikacje o pupilach. Do księgi wpisują się też turyści.
- Młynowo, Młynowo, coś mi to mówi – Anna Andrejew szuka w pamięci. – O proszę, tutaj ktoś się wpisał: ” W Młynowie jest więcej bocianów niż w Żywkowie, tylko nie ma się tym kto zająć”. Teraz widzę, że znalazł się ktoś taki. Nie szkodzi. Może i gdzieś bocianów jest na świecie tyle samo lub ciut więcej, ale nigdzie tyle na tak małym obszarze jak u nas!
Autor artykułu: Władysław Katarzyński