Zgodnie z przewidywaniami sobotni pojedynek piłkarek ręcznych EB Start z Zagłębiem przyniósł dużo emocji. Do pełni szczęścia zabrakło tylko zwycięstwa elblążanek.
EB Start Elbląg – Zagłębie Lubin 27:27 (15:17).
EB Start: Charłamowa, Alberciak – Szuszkiewicz 6, Kozik 3, Pazur 4, Kańduła 4, Płaczek 1, Szklarczuk 5, Korowacka 1, Olszewska 3
Zagłębie: Główczak, Gała – Duchnowa 4, Pociecha 2, Sztefan 3, Pobiedzińska, Byzdra 4, Stańczak, Kot 10, Wojtala 4
W 8 min po rzucie Justyny Pazur gospodynie prowadziły 6:3. Wydawało się, że nie tylko przewagę utrzymają, ale też systematycznie będą ją powiększać. Niestety, stało się inaczej. Lubinianki potrzebowały zaledwie pięciu minut, by objąć dwubramkowe prowadzenie.
Przy stanie 6:8 trener EB Start Jerzy Ringwelski poprosił o czas. Jego wskazówki pomogły, i w 16 min elblążanki doprowadziły do remisu 8:8. Chwilę później Justyna Alberciak obroniła rzut karny egzekwowany przez Małgorzatę Byzdrę. Obie drużyny nie rezygnowały z odniesienia zwycięstwa. Raz jedna, raz druga drużyna wychodziła na prowadzenie. W całym spotkaniu zanotowano 16 remisów.
Na 130 sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziów Katarzyna Szklarczuk wykorzystała rzut karny i gospodynie objęły prowadzenie 27:26. Niestety, nie zdołały utrzymać tej przewagi. Bramkę na wagę remisu dla Zagłębia zdobyła Marzena Kot. EB Strat próbował jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale zabrakło już na to czasu.
Po meczu zadowolona trenerka Zagłębia Bożena Karhut powiedziała: – Od trzech lat nie wygraliśmy w Elblągu. Dzisiaj po wyrównanej walce udało nam się zremisować, a to oznacza, że nareszcie odczarowaliśmy elbląski parkiet.
Trener EB Start Jerzy Ringwelski był rozczarowany końcowym wynikiem
– Dziewczynom zabrakło zimnej krwi – powiedział po meczu. – Było to spotkanie do wygrania. Jeszcze w 55 min prowadziliśmy 26:24 i trzeba było tylko tę przewagę utrzymać.
Autor artykułu: Andrzej Minkiewicz