Żadna z elbląskich placówek opiekuńczych nie zgodziła się przyjąć na noc inwalidy z Gdyni. Po kilkugodzinnych poszukiwaniach reporterzy Dziennika Elbląskiego znaleźli dla niego miejsce w Domu Pomocy Społecznej Tolkmicku.
Na 68-letniego Czesława A. z Gdyni policjanci natknęli się we wtorek około godziny 16 przy drodze nr 7 Gdańsk-Warszawa, 10 kilometrów za Elblągiem.
Inwalida bez nogi, na specjalnym wózku z zainstalowanymi lusterkami, migaczami, światełkami odblaskowymi i trójkątem ostrzegawczym na oparciu siedzenia, odpoczywał w przydrożnych szuwarach w okolicach Janowa.
- Dostaliśmy telefoniczną informację o inwalidzie na siódemce. Mógł go ktoś potrącić samochodem – relacjonuje starszy posterunkowy Rafał Popławski.
Mężczyzna prawdopodobnie zabłądził.
- Jestem z Gdyni. Mieszkam tam w domu opieki społecznej przy szpitalu. Tu przyjechałem pociągiem – opowiadał zawile starszy człowiek. – Mam syna, ale jest niewidomy.
Policjanci zabrali inwalidę z drogi do Domu dla bezdomnych przy ulicy Nowodworskiej w Elblągu, prowadzonego przez siostry albertynki. Zakonnice odmówiły przyjęcia bezdomnego.
- Siostra Teresa Ługowska powiedziała, że nie ma warunków do jego przyjęcia. Poprosiliśmy ją o wydanie zaświadczenia, że nie może przyjąć inwalidy. Kategorycznie odmówiła napiania takiego dokumentu – opowiada starszy sierżant Ireneusz Frydrychowicz.
O pomoc w znalezieniu schronienia policjanci zwrócili się do redakcji Dziennika Elbląskiego.
Gdy repotrerzy wydzwaniali po placówkach opiekuńczych w Elblągu, policjanci czekali w szpitalu wojewódzkim przy ulicy Królewieckiej, aż lekarz zbada inwalidę.
Po badaniu lekarz stwierdził, że starszy mężczyzna nie kwalifikuje się do leczenia i nie może zostać w szpitalu.
Poszukiwania reporterzy rozpoczęli od telefonu do domu dla bezdomnych przy ulicy Nowodworskiej.
- Nie mamy miejsca dla niepełnosprawnego i to w dodatku bez nogi – stwierdziła siostra Teresa Ługowska, prowadząca dom dla bezdomnych. – Ten pan nie jest z Elbląga, tylko z Gdyni. Kto zapłaci za jego pobyt? Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim bezdomnym.
Miejsca dla inwalidy nie udało się znaleźć także w noclegowni przy izbie wytrzeźwień.
- Proszę zadzwonić rano do dyrektora – pouczyła nas pracownica izby.
Kolejna próba to Dom Pomocy Społecznej w podelbląskim Władysławowie. Jest tu remont i nie ma ani jednego wolnego miejsca. Pielęgniarz radzi nam, aby poszukać pomocy w domu przy ulicy Toruńskiej.
Placówka podlega pod Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Elblągu. Pielęgniarka dyżurna zmartwiła się sytuacją inwalidy.
- Co za straszna historia -stwierdziła. – Zadzwonię do swoich przełożonych. Chyba coś się znajdzie na jedną noc.
Po 15 minutach pielęgniarka z Toruńskiej była już mniej wylewna. Jej przełożeni nie wyrazili zgody na przenocowanie inwalidy.
- Do nas trzeba mieć skierowanie z MOPS-u. Mamy kolejki do naszej placówki – tłumaczyła pielęgniarka. – Poza tym, nasi podopieczni płacą za pobyt.
Kolejny telefon – oddział opiekuńczy w szpitalu przy ulicy Żeromskiego. Tu nie ma ani jednego wolnego łóżka. Podobnie w szpitalu wojskowym.
- Ale jeśli już nie macie z nim co zrobić, to może się przespać u nas na wózku – usłyszeli reporterzy.
Ostatnia deska ratunku to Dom Pomocy Społecznej w Tolkmicku. Dziennikarze dzwonią do Tomasza Domżalskiego, dyrektora placówki.
- Jeżeli tak wygląda sytuacja, to nie ma problemu – stwierdził krótko dyrektor Domżalski, gdy usłyszał historię inwalidy. – Niech jak najszybciej przywożą do nas tego człowieka.
Do Tolkmicka pan Czesław trafił późnym wieczorem.
Decyzję dyrektora Domżalskiego popiera także Janusz Lichacz, szef Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, któremu podlega placówka w Tolkmicku.
- U nas też obowiązują skierowania, ale najważniejszy jest człowiek – mówi Janusz Lichacz. – Ten pan będzie u nas tak długo, jak będzie trzeba.
W poniedziałek podczas pożegnania w Urzędzie Miejskim siostry Teresy Ługowskiej, która na początku września wyjeżdża z misją na Syberię, wiceprezydent Marek Gliszczyński zapewniał, że w Elblągu żaden bezdomny nie pozostanie bez pomocy.
- Są w Elblągu miejsca, oprócz domu przy Nowodworskiej, w których bezdomny na pewno zostanie przyjęty. Jest noclegownia przy izbie wytrzeźwień, jest noclegownia przy dworcu… – twierdził w poniedziałek wiceprezydent Gliszczyński. – Każdy człowiek na prawo do pomocy…
Artur Zieliński, rzecznik prasowy prezydenta Elbląga:
- Incydent taki nie powinien w ogóle zaistnieć. Godny ubolewania jest fakt, że inwalida nie znalazł miejsca w placówce przy ulicy Nowodworskiej. To tam powinno było znaleźć się dla niego schronienie w chwili, gdy przywieźli go policjanci. Rano Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej zająłby się dalej tym człowiekiem.
W imieniu Mirosławy Grochalskiej, dyrektora MOPS w Elblągu zapewniam, że już zostały podjęte kroki, aby pracownicy opieki społecznej mieli stały kontakt z policją, aby nigdy więcej nie doszło do takiej sytuacji.
Autor artykułu: Ingrid Hintz
Dom piękny i prosty: Projekty domów. Zapraszamy!